Trawa przy bramie
Mowa zachęca, by nie szukać warunków do praktyki daleko, lecz rozpoznawać je bezpośrednio w ciele i oddechu. Poprzez uważne rozluźnianie dłoni i stóp oraz chronienie subtelnego poczucia ulgi można rozwijać podstawy skupienia. Nauczanie pokazuje, że prostota i cierpliwe czuwanie nad tym, co już jest dostępne, stanowią ważny kierunek medytacji.
Nagranie
Tekst mowy
Ajaan Fuang powiedział kiedyś, że duża część praktyki znajduje się w trawie przy bramie zagrody dla bydła. Chodzi o taki obraz: kiedy otwierasz bramę zagrody, bydło wybiega, szukając trawy gdzieś indziej. Zwykle tuż przy słupkach bramy rośnie trochę trawy, ale większość bydła ją przegapia.
Tak samo jest z nami. Kiedy szukamy szczęścia, zwykle szukamy daleko. Nawet kiedy medytujemy, często szukamy daleko od miejsca, w którym rzeczy naprawdę są. Wszystko, co musimy wiedzieć, jak mówi Buddha, mieści się w tym długim na sążeń ciele, wraz ze świadomością.
Czasami myślimy, że buddyzm ma negatywne podejście do ciała, zwłaszcza wczesny buddyzm, ale w rzeczywistości jest to raczej podejście zrównoważone. Tak jak w recytacji sprzed chwili: nie kłamie ona, gdy mówi, że ciało jest pełne wszelkiego rodzaju nieczystych rzeczy – wątroby, nerek, śledziony, jelit, zawartości jelit. Gdybyś wyjął je i położył na podłodze, musielibyśmy od razu posprzątać ten bałagan. Gdybyś położył je na ładnych półmiskach na stole, ludzie uciekliby z obrzydzeniem. Nie uciekamy od tych rzeczy tylko dlatego, że są teraz schowane w środku, więc wydają się do przyjęcia. Celem tej recytacji jest dać ci poczucie dystansu wobec własnego pragnienia, wobec pożądania, wobec przywiązania do ciała jako czegoś, czemu trzeba nieustannie dogadzać.
Kiedy pojawia się już ten element dystansu, możesz spojrzeć na ciało i zapytać: „Co ma ono w sobie pozytywnego?”. Buddyzm mówi również o tym. Jest tutaj potencjał radosnego uniesienia, potencjał ulgi – wszystko to związane z oddechem. Często, gdy czytamy opisy Właściwego Skupienia, wydaje się ono czymś odległym, ale wszystko, czego potrzebujemy, jest właśnie tutaj.
Kiedy Ajaan Lee mówi o komfortowych i niekomfortowych doznaniach oddechu, my już mamy komfortowe doznania oddechu przynajmniej w pewnych częściach ciała. Już istnieje potencjał poczucia pełni, poczucia ulgi w różnych częściach ciała. Chodzi po prostu o zastosowanie ukierunkowanej myśli i oceny. Oznacza to, że odnajdujemy te potencjały, a potem przez jakiś czas z nimi pracujemy. Ta „praca” bardzo często polega po prostu na ich ochranianiu. Słowo, którego używał Ajaan Fuang, to „prakhawng”, czyli krążenie wokół czegoś, żeby upewnić się, że wszystko jest w porządku i że nic mu się nie stanie.
To jak próba rozpalenia ognia w wietrzny dzień. Musisz osłaniać dłońmi maleńki płomyk, od którego zaczynasz, żeby wiatr go nie zdmuchnął, aż w końcu płomień chwyci, zacznie się rozprzestrzeniać i dojdzie do punktu, w którym jest już na tyle silny, że nie musisz go dłużej osłaniać. Możesz więc spróbować małego ćwiczenia w odnajdywaniu tego poczucia ulgi w ciele i pozwalaniu mu się rozwijać.
Zwróć uwagę na swoje stopy i dłonie. Gdzie są teraz? Jak się czują? Czy są napięte? Jeśli czują się napięte, rozluźnij je. Przejdź przez nie palec po palcu – przez palce dłoni i palce stóp, przez wnętrza dłoni, grzbiety dłoni, podeszwy stóp, wierzchy stóp – rozluźniając wszystkie małe punkty napięcia, jakie znajdziesz.
Możesz zacząć zauważać, że czasami, gdy robisz wdech, pojawia się lekkie napięcie – albo w dłoniach, albo w stopach, może na grzbietach dłoni albo w palcach. Sprawdź, czy możesz robić wdech i wydech bez tego napinania. Po prostu utrzymuj obie dłonie i obie stopy tak rozluźnione, jak to możliwe – przez cały wdech i przez cały wydech. Zauważ, w którym miejscu cyklu oddechu pojawia się odrobina napięcia. Pozwól jej się rozluźnić. Dojdź do tego, by utrzymywać to poczucie rozluźnienia przez cały wdech, przez przestrzeń między wdechem a wydechem, przez cały wydech, a potem przez przestrzeń między wydechem a następnym wdechem. Utrzymuj to poczucie rozluźnienia tak nieprzerwanie, jak potrafisz. Bez względu na to, jak oddech krąży przez resztę ciała, utrzymuj poczucie rozluźnienia w stopach i dłoniach tak stabilnie, jak to możliwe.
Nie musi to być ogromne rozluźnienie. Wystarczy, że jest na tyle wyraźne, byś wiedział, że jest bardziej rozluźnione niż wcześniej. Możesz to sprawdzić, porównując jedną dłoń z drugą, jedną stopę z drugą. Zobacz, która jest bardziej napięta, a potem pozwól jej rozluźnić się tak bardzo jak ta druga. Czasami odkrywasz, że gdy rozluźniasz stopy i dłonie, uruchamiasz wzorce rozluźnienia także w reszcie ciała – w górę rąk do szyi, w górę nóg do dolnej części pleców. Pozwól, żeby tak się działo, ale nie trać skupienia na stopach i dłoniach. Po prostu pozwól, by to poczucie rozluźnienia się rozprzestrzeniało, i czuwaj nad jego źródłem.
Skupienie się tutaj na tym doznaniu jest ukierunkowaną myślą. Czuwanie nad nim, chronienie go, jest oceną. Konsekwentne pozostawanie przy rozluźnionym doznaniu jest jednopunktowością zajęcia umysłu. A w tym rozluźnionym doznaniu istnieje potencjał rozwoju zarówno ulgi, jak i radosnego uniesienia. Masz więc potencjał wszystkich pięciu czynników pierwszej jhāny. Zwykle stają się one silniejsze, jeśli pozwoli im się trwać nieprzerwanie. Działa tu efekt kumulacji.
I to wszystko, co musisz zrobić. To jest właśnie tutaj. To bardzo proste, ale mamy skłonność zbytnio sobie wszystko utrudniać. Komplikujemy rzeczy, kiedy naprawdę nie musimy. Utrzymuj więc ukierunkowaną myśl i ocenę w nieskomplikowanej formie. Po prostu pracuj nad tym, by stale czuwać właśnie tutaj. I to wszystko: trawa przy bramie zagrody dla bydła.
Źródło i licencja
- Oryginalny tytuł
- The Grass at the Gate
- Nota
- Polska wersja została przygotowana w ramach niezależnego projektu edukacyjnego. Więcej o sposobie pracy: O projekcie.