Trzymanie się zamiaru
Mowa pokazuje, jak medytacja przy oddechu uczy rozpoznawać i podtrzymywać dobre zamiary mimo rozproszeń umysłu. Thanissaro Bhikkhu wyjaśnia związek między karmą, intencją i chwilą obecną: właśnie tutaj można obserwować, jak zamiary powstają, zmieniają się i prowadzą do skutków. Praktyka polega na cierpliwym powracaniu do oddechu oraz na sprawdzaniu myśli i wglądów przez pryzmat tego, czy prowadzą do tego, co umiejętne i nieszkodliwe.
Nagranie
Tekst mowy
Bardzo trzeźwiące bywa zobaczyć, jak zmienny jest twój umysł. Postanawiasz coś zrobić, a po kilku minutach odkrywasz, że zmierzasz już w zupełnie innym kierunku. Czasem dlatego, że zobaczyłeś, iż twój pierwotny zamiar nie był tak mądry, jak ci się wydawało. Ale często wcale nie o to chodzi. Pierwotny zamiar był całkiem dobry, a ty i tak odchodzisz od niego pod kątem prostym. I zastanawiasz się: dlaczego?
Jednym z celów medytacji jest dokładnie zobaczyć, co się dzieje: dlaczego nagle możesz zboczyć pod kątem prostym, co dokładnie umysł robi sam ze sobą, żeby porzucić całkiem dobry zamiar i pójść w zupełnie inne miejsce. W ten sposób medytacja przypomina eksperyment. Ustanawiasz pewne warunki, a potem obserwujesz, jak się rozwijają. Innymi słowy, zaczynasz od skupienia się na czymś, o czym wiesz, że jest dobre: na oddechu. W końcu oddech jest siłą życia i jest bardzo bezpośredni. Nie jest czymś odległym ani wątpliwym. Jest właśnie tutaj, właśnie teraz. Możesz zobaczyć, że trzymanie się oddechu i pozwalanie mu, by był wygodny, z pewnością dobrze wpłynie na ciało i umysł. Co do tego nie ma więc wątpliwości.
Kiedy już ustanowisz oddech jako przedmiot swojego zamiaru, następnym krokiem jest uświadamianie sobie wszelkich innych, błąkających się zamiarów, które będą cię ciągnąć w inne strony. Na razie zasada w twoim umyśle brzmi tak: jeśli jakaś myśl nie ma nic wspólnego z oddechem, nie chcesz się w nią angażować. Gdy tylko więc zauważysz, że zbaczasz, nie musisz zadawać wielu pytań. Jeśli coś odciąga cię od oddechu, po prostu porzuć to wytworzenie myślowe i wróć do oddechu – bez względu na to, jak interesująca, intrygująca albo ważna może być ta myśl. Po prostu ją puść. Zostaw ją w połowie zdania. Nie musisz domykać żadnych wątków. Nie musisz robić sobie małej notatki, żeby później tam wrócić i to sprawdzić. Po prostu całkowicie to porzuć i wróć.
Pogłos tego wytworzenia myślowego może jeszcze przez jakiś czas trwać. W porządku; nie musisz go słuchać. Twoim zadaniem teraz jest ćwiczyć umysł, by był coraz bardziej konsekwentny w trzymaniu się zamiaru. I – rzecz jasna – pojawi się druga myśl, trzecia, czwarta, dziesiąta albo setna, ale bez względu na to, ile ich będzie, nie pójdziesz za nimi. Taką obietnicę składasz sobie, kiedy siadasz do medytacji. Ważne jest jednak, żeby się nie zniechęcać, gdy zauważysz, że tę obietnicę łamiesz. Po prostu podnieś się, otrzep i wróć do oddechu. Pamiętaj: walczymy tutaj z głęboko zakorzenionym nawykiem, więc będzie to wymagało wysiłku i czasu. Jeśli uważasz, że trudno jest wytresować psa, ludzki umysł jest jeszcze bardziej przebiegły i jeszcze bardziej oporny wobec nowych sztuczek. Trudno jest ćwiczyć ludzki umysł w ten sposób, ale da się to zrobić.
A czas poświęcony na ćwiczenie się w takich nowych nawykach jest dobrze wykorzystany. W końcu siła zamiaru kształtuje twoje życie. Nieczęsto myślimy o naukach o karmie jako o czymś, co ma duże znaczenie dla medytacji. Czasem nawet uczy się nas, że karma była jednym z tych dziwnych elementów kulturowego bagażu, które jakimś sposobem przemycono do buddyzmu z jego kulturowego tła. Ale wcale tak nie jest. Buddha miał bardzo konkretne nauki o karmie, które nie miały nic wspólnego z tym, czego nauczał wtedy ktokolwiek inny, i są one bezpośrednio związane z tym, dlaczego i jak medytujemy.
„Dlaczego” wiąże się z punktem, który właśnie poruszyłem. Skoro karma jest zamiarem, a zamiar jest ogromną siłą kształtującą twoje życie, chcesz mieć nad nim pewną kontrolę. Jeśli postanawiasz zrobić coś, o czym wiesz, że jest dobre, chcesz umieć trzymać się tego zamiaru. A gdzie powstaje zamiar? Właśnie w chwili obecnej. Gdzie zostaje zmieniony? W chwili obecnej. Właśnie dlatego skupiamy się na chwili obecnej: aby móc zobaczyć proces zamiaru w działaniu, wtedy gdy się wydarza, i mieć wpływ na to, dokąd ten zamiar pójdzie. Im solidniej potrafisz pozostać w chwili obecnej – im stabilniej potrafisz utrzymać tutaj równowagę – tym więcej będziesz mógł zobaczyć i tym większy świadomy wpływ będziesz mieć na kierunek, w jakim poprowadzą cię te zamiary. To jest „dlaczego”.
Jeśli chodzi o „jak”, zauważysz, gdy różne rzeczy będą się pojawiać w medytacji, że błąkające się zamiary mają bardzo niewiele wspólnego z czymkolwiek, o czym świadomie myślałeś, siadając do medytacji, kiedy podejmowałeś zamiar pozostania przy oddechu. A jednak nagle się pojawiają. Wiąże się to z naukami Buddhy o tym, że twoje obecne doświadczenie składa się z trzech rzeczy: skutków przeszłych zamiarów, samego procesu zamiaru w chwili obecnej oraz bezpośrednich skutków tego obecnego zamiaru. Pewne myśli będą się pojawiać jako rezultat przeszłych zamiarów i nie muszą mieć szczególnego znaczenia. Po prostu wyskakują i mogą być dość przypadkowe.
Czasem, kiedy medytujemy, szukamy natchnienia albo znaków jakiejś szczególnej wiedzy. Takie rzeczy mogą się zdarzać, ale są też przemieszane z mnóstwem naprawdę przypadkowych rzeczy. To jak szukanie znaczenia w snach: niektóre sny są brzemienne w znaczenie, niektóre tylko udają głębię, a większość jest całkowicie przypadkowa. Nie możesz traktować ich jako wiarygodnego przewodnika. W ten sam sposób niekoniecznie możesz traktować jako przewodnika to, co pojawia się w twoim umyśle w chwili obecnej, bez względu na to, jak wyciszony czy świetlisty może być twój umysł, ponieważ wiele z tego, co się pojawia, jest po prostu skutkiem przypadkowych przeszłych zamiarów. Ale możesz – pozostając solidnie w chwili obecnej i solidnie przy swoim zamiarze pozostania z oddechem – z czasem znaleźć się w lepszej pozycji do oceniania tego, co wchodzi do umysłu. Jeśli pojawi się myśl chciwości, gniewu albo złudzenia, będziesz mógł ją wyczuć i zobaczyć, co robi, ponieważ będziesz bardziej wrażliwy na to, co się tutaj dzieje.
Wglądy mogą się pojawiać, ale nie musisz ich zapamiętywać. Ajaan Fuang powiedział kiedyś, że jeśli wgląd jest naprawdę wartościowy, nie musisz go odnotowywać na przyszłość. Zamiast tego zobacz, czy możesz zastosować go do tego, co rzeczywiście dzieje się z twoim umysłem w chwili obecnej. Jeśli przynosi dobre rezultaty, trzymaj się go. Jeśli nie, porzuć go. Jeśli to naprawdę wartościowy wgląd, zostanie z tobą, ponieważ przyniósł dobre rezultaty. Nie będziesz musiał przyczepiać mu etykietki, zakładać smyczy i prowadzić go ze sobą do domu.
Wglądy nie są nawet w przybliżeniu tak ważne jak umiejętność ustawienia umysłu w takiej pozycji, w której może wytwarzać wglądy i oceniać je pod kątem tego, co robią w teraźniejszości. Właśnie dlatego staramy się wprowadzić umysł w skupienie. Staraj się być bardzo, bardzo czujny wobec przyczyny i skutku tutaj, w chwili obecnej. Kiedy potrafisz zobaczyć związek między przyczyną a skutkiem, właśnie wtedy jesteś w pozycji, by oceniać swoje myśli, ponieważ wartość myśli leży w jej skutku. To jak mieć gęś, która znosi złote jajka: skupiasz się na tym, żeby dobrze opiekować się gęsią, a nie jajkami, bo te złote jajka są jak złoto w baśniach. Jeśli od razu ich nie użyjesz albo nie oddasz, zamieniają się w pióra, zamieniają się w węgiel. Pamiętasz baśnie? Im bardziej próbujesz trzymać się rzeczy, tym bardziej zamieniają się one w słomę. Jeśli dostajesz coś dobrego, robisz z tego użytek. Dajesz to dalej. Wtedy w zamian zyskujesz coś cenniejszego.
Tak samo jest z wglądami. Jeśli wgląd jest odpowiedni do czasu i miejsca, dobrze – użyj go. Jeśli nie, po prostu odłóż go na bok. Prawdopodobnie i tak nie był to wgląd, ponieważ, jak powiedziałem, do wyciszonego umysłu mogą wskakiwać najróżniejsze rzeczy z twojej przeszłej karmy. Ale wartość wyciszonego umysłu nie polega tak bardzo na tym, co się w nim pojawia, lecz na twojej zdolności oceniania tego, co się pojawia. Możesz zobaczyć przyczynę i skutek w działaniu. Kiedy umysł jest naprawdę wyciszony i bardzo subtelny, potrafi wyczuć obecność chciwości, gniewu i złudzenia nawet w najdrobniejszych ilościach. Potrafi wyczuć, co one robią. Twoja wrażliwość się zwiększa; zdolność widzenia przyczyny i skutku się wyostrza. Kiedy umysł jest wyciszony, potrafisz znacznie lepiej odróżnić prawdziwe złoto od złota głupców.
Nie musisz więc ufać wszystkiemu, co pojawia się w wyciszonym umyśle. W istocie nie „powinieneś” ufać niczemu. Powinieneś wszystko poddawać próbie. Wartość wyciszonego umysłu nie polega na tym, że widzi rzeczy, lecz na tym, że widzi rzeczy w działaniu. Możesz znacznie lepiej oceniać swoje zamiary, kiedy podstawowy, leżący u podłoża zamiar w umyśle jest godny zaufania, solidny i pewny. Tutaj tym podstawowym zamiarem jest: zawsze robić to, co najbardziej umiejętne. Zawsze wybierać taki sposób działania, który będzie najmniej krzywdzący i najbardziej korzystny. A jedną z najbardziej korzystnych rzeczy, jakie możesz zrobić dla siebie, jest nauczyć się trzymać bardzo prostego, dobrego zamiaru, takiego jak pozostawanie przy oddechu.
W miarę jak stajesz się coraz bardziej niezawodny w pozostawaniu tutaj, tworzysz fundament dla wszystkich innych wglądów i wszystkich innych dobrych rzeczy, które płyną z ćwiczenia umysłu. Upewnij się więc, że fundament jest mocny, upewnij się, że fundament jest solidny, a dobre rzeczy, które rozwijasz, budując na nim, będą mniej skłonne się przewrócić.
Źródło i licencja
- Oryginalny tytuł
- Sticking with an Intention
- Nota
- Polska wersja została przygotowana w ramach niezależnego projektu edukacyjnego. Więcej o sposobie pracy: O projekcie.